ZBRODNIA Z „ZAWIŚCI”

ZBRODNIA Z „ZAWIŚCI”

 

Pierwszy raz usłyszałem o Świętym Krzyżu, a konkretnie o więzieniu na Św. Krzyżu od mojej babci, Hanki. Krzątając się po kuchni podśpiewywała przedwojenną piosenkę, w której refrenie przewijało się właśnie owo więzienie (treści niestety nie jestem w stanie dzisiaj odtworzyć).

Wtedy jednak, ponad trzydzieści lat temu, na piosence się skończyło. Minęło kilka lat i mój niedawno zmarły Tata dostał od tak zwanych „ludzi śmietników” pewną książkę. Książka jak książka; mały format, granatowe okładki. Jak się później okazało zawierała między innymi bardzo ciekawą historię i momentalnie stałą się częścią naszego „tyskiego” zbioru. Był to „Kalendarz Śląskiego Policjanta” z 1933 roku. Kanwą mojej opowieści będzie opisana tam zapomniana już zbrodnia z Zawiści, przysiółka Tychów, będącego dziś częścią miasta.

Święty Krzyż – Miejsce kultu.

Święty Krzyż – klasztor w sercu Gór Świętokrzyskich. Według legendy został zbudowany w 1006 roku przez króla Bolesława Chrobrego. Relikwie krzyża miał tu pozostawić książę węgierski Emeryk. Te święte drzazgi z krzyża Jezusowego dały nazwę, tak samej górze, jak i również całemu pasmu górskiemu – Górom Świętokrzyskim. Jednak to nie chrześcijanie pierwsi dotarli w te dzikie strony. Już nasi pogańscy przodkowie otaczali to miejsce czcią i szeroko pojętym kultem. Góra ta do dzisiaj nosi zamiennie kilka różnych nazw. Jedni zwą ją Łysą Górą, inni Świętym Krzyżem, jeszcze inni nadają jej nazwę Łysiec. Samo wzniesienie nie sięga być może samego nieba, bo ma jedynie 594 mnpm, jednak miejsce to góruje nad całą okolicą. Przed ponad tysiącem lat na jego szczycie stała pogańska świątynia, otoczona kamiennym, obronnym murem. Do dzisiaj zachowały się tylko owe mury, po świątyni nie ma śladu. Mur ciągnął się na przestrzeni 6 km, przy wysokości dochodzącej do 2 metrów. W czasach dużo już późniejszych swoje miejsce na szczycie góry znalazł kościół pod wezwaniem Św. Trójcy. Podczas pierwszego najazdu Mongołów w 1241 roku, kościół złupiono i zniszczono. W czasach panowania króla Władysława Łokietka sprowadzono na Łysą Górę z Monte Cassino zakonników – Benedyktynów.3a

5a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tyle może historii, tej najdawniejszej, a my cofnijmy się do faktów, które będą wiązały się z interesującą nas historią.

Święty Krzyż – Więzienie

Jedna z wcześniejszych wzmianek o więzieniu w opisywanym miejscu pochodzi z 1819 roku. W tymże roku, klasztor zlikwidowano, a pozostałym tu zakonnikom pozwolono pozostać aż do ich śmierci. Budynki klasztoru przeznaczono na więzienie dla księży demerytów. Demeryta oznacza duchownego skazanego za przewinienia przeciw moralności na pobyt w odosobnieniu. Więzienie to istniało do momentu upadku Powstania Styczniowego. W roku 1882 w części zabudowań pobenedyktyńskich zaborcze władze carskie utworzyły najcięższy na byłych terenach Polski zakład karny, zwany „polskim Sachalinem”. Prace nad rozbudową placówki trwały do roku 1884, kiedy to ukończony projekt otrzymał miano „Opatowskie Więzienie Karne” kilka lat później zmieniono nazwę na „Kielecki Dom Poprawy”.PIC_1-B-713-7

PIC_1-B-713-15jedna z bram wejśćiowych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PIC_1-B-713-12

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy w 1918 roku Opatrzność zsyła na nasz kraj łaskę wskrzeszenia, jego owieczki, pomimo powrotu na łono Ojczyzny, nadal dopuszczają się czynów zagrożonych karą więzienia. Nowo odrodzony polski system penitencjarny przeznacza dawne carskie więzienie na … więzienie, jednocześnie nadając mu nazwę „Święty Krzyż Więzienie Ciężkie”. Napis o takiej treści umieszczono nad wejściem. Ciekawostką jest, mieszczący się po drugiej stronie muru napis przeznaczony dla opuszczających zakład. Brzmiał on następująco „Idź z Bogiem i Nie Wracaj”. W okresie międzywojennym osadzano na Świętym Krzyżu więźniów z wyrokami dożywocia, jak również bezterminowymi. Społeczność więźniów stanowiła konglomerat bandytów, zbrodniarzy, zwyrodnialców, jak i również osób skazanych za szpiegostwo i politycznych. Najsłynniejszymi penitencjariuszami byli Stepan Bandera oraz autor kilku fantastycznych powieści (min „Kochanek wielkiej niedźwiedzicy”) Sergiusz Piasecki.

piasecki

Na fotografii Sergiusz Piasecki

 

 

Krew na śniegu

 

Mroźny poranek 24 stycznia 1932 roku w tyskim przysiółku Zawiść nie zapowiadał niczego nadzwyczajnego. Tego dnia, jak każdej zresztą niedzieli, gospodarze Szustrowie wybierali się do tyskiego kościoła na pierwszą poranną mszę świętą. Byli małżeństwem dobrze sytuowanym, lecz bezdzietnym, wzięli, więc na wychowanie dwójkę dzieci. Poza tym najęli dwójkę służby, pracującą przy gospodarstwie. Dobrze gospodarząc potrafili odkładać zarabiane pieniądze. Z końcem roku 1931 służba wypowiedziała pracę i odeszła. Na gospodarstwie pozostali jedynie Szustrowie z wychowankami. Wydawałoby się, że obrazu przyszłości rodziny nic nie będzie w stanie zmącić… Nadszedł jednak ten okrutny dzień, malujący obrazy czerwienią krwi na śnieżnych płótnach pól Zawiści…

Była godzina 6.00 rano, kiedy odgłos śniegu skrzypiącego pod butami śpieszących do Tychów wiernych cichł już zwolna. Kiedy oddalili się już do zabudowań, cisza, jaką można usłyszeć tylko w mroźne zimowe poranki opadła na spokojną Zawiść. Jednak pomimo wczesnej pory Rozalia i Stefan, wychowankowie Szustrów dawno już nie śpią. Krzątają się wewnątrz domu przygotowując go, aby zgodnie ze śląską tradycją, móc godnie przeżyć ten święty, pański dzień. Posprzątawszy dom, przygotowują paszę dla bydła i koni. Oboje nucą, niedawno, co wyuczoną piosenkę „Już ja więcej po Zawiści maszerował nie będę”. Wtem rozlega się pukanie do drzwi. Rozalka powoli podchodzi i zdziwiona tak wczesną wizytą pyta: „Kto tam?”

Szustrowie wielokrotnie powtarzali im, aby nigdy nie wpuszczać do domu obcych, nieznanych sobie osób. Jednak tym razem odpowiedź: „Ja” padłą z ust osoby dziewczynie dobrze znanej. Był to pewien młodzieniec z Tychów, do którego Rozalia czuła, delikatnie mówiąc, słabość. Otwiera, więc uradowana drzwi i patrzy, długo patrzy, bo przybysz wygląda jakoś nieswojo. 13a stodoła Józefa Lisoka4aPomimo to nastoletnie serce dziewczyny niemal wyrywa się z piersi. Młodzieniec, o którym nie raz rozmyślała skrycie, pojawia się tutaj przed nią na wyciągnięcie ręki. Pyta jednak o powód tak wczesnej wizyty. Gość odpowiada: „Potrzebuję pilnie kawałka drzewa na sporządzenie pantofli, a w domu odpowiedniego nie mam, więc przychodzę do was”. W dzisiejszych czasach, kiedy niemal 80 % obuwia powstaje z tworzyw sztucznych w odległych Chinach, taki tekst wzbudziłby uzasadnione zdziwienie, jednak wtedy, osiemdziesiąt lat temu brzmiał bardzo wiarygodnie.

 

Ciepło rozpływające się w sercu dziewczyny na widok przybyłego chłopaka pozbawia Rozalkę jakichkolwiek instynktów samozachowawczych. Dziewczyna zaprasza go, aby wszedł na chwilkę i odpoczął. Jednak przybyły gość zasłania się brakiem czasu. Rozalia podaje mu więc siekierę i prosi Stefana, aby zaprowadził go do stodoły, gdzie będzie mógł sobie wybrać odpowiedni kawałek drewna do sporządzenia pantofli. Kiedy obaj wychodzą na zewnątrz styczniowe słońce nadal śpi za horyzontem. Zmrożony śnieg nadal skrzypi pod ich butami.

 

siekieraGdzieś tam na skraju wsi, zbyt wcześnie przebudzony kogut przywołuje dzień. Ostatni dzień w tak krótkim 16 letnim życiu Stefana Piechy. Nim kogut zapiał po raz wtóry, ostrze siekiery spada na jego plecy. Jednak źle mierzony cios nie powala chłopaka. Dopiero drugi, trzeci, czwarty pozbawia go życia. Dla pewności morderca uderza jeszcze kilka razy w drgające na białym śniegu ciało. Ciepła krew szybko topi śnieg wokół martwego ciała. Morderca wraca do domu. Rozalka otwiera ponownie drzwi i widząc uniesioną, zakrwawioną siekierę, sparaliżowanymi przez strach ustami szepcze: „Klimek, co robisz?” Zamiast odpowiedzi otrzymuje cios w głowę, a potem drugi. W ostatnim przebłysku świadomości dziewczyna bezgłośnie pyta: „ Dlaczego, dlaczego kochany???”

Mniej więcej w tym samym momencie, kiedy gasło kilkunastoletnie życie Stefana Piechy i Rozalii Białasówny, Szustrowa wysłuchiwała ostatnich słów mszy św. Ksiądz Jan Osyra wypowiadał właśnie słowa: „ Ite, missa est”. Nie mogąc, prze całą mszę skupić się, kobieta, niemalże wybiega z kościoła i nie czekając na męża w pośpiechu udaje się w stronę domu. Wpada do sieni na chwilę przed mężem i staje na progu jak wryta. Nagle zmysły odmawiają jej posłuszeństwa i krzyczy, krzyczy, jak nigdy wcześniej jeszcze nie krzyczała, a jej krzyk niesie się, w ten mroźny poranek, ponad dachami Zawiści. Chwile później dołącza do niej maż. Postanawia poszukać Stefana, może ukrył się gdzieś w obejściu? Tym razem to Szuster krzyczy nad zmasakrowanym ciałem chłopaka.

Śledztwo

Wieść o morderstwie rozchodzi się po całej okolicy lotem błyskawicy. Zjawia się policja z Pszczyny i Katowic, przyjeżdża komisja sądowa z Mikołowa i rozpoczyna się skrupulatne śledztwo. Mało jest jednak danych, by wskazać na osobę sprawcy, bo oprócz zamordowanych, nikt mordercy nie widział. Jednak ślady pozostawione przez mordercę wskazują, tylko w przybliżeniu, na przebieg zbrodni. Sprawca, po zamordowaniu Piechy i Bielasówny, tą samą skrwawioną siekierą wyrąbał drzwi do dwóch pokoi, a następnie drzwi do szafy, w której Szustrowie przechowywali swoje oszczędności w wysokości 1770 złotych. Pamiętajmy, że powyższa kwota, w latach 30 – tych stanowiła całkiem spory kapitał. Zabójca zabrał również pistolet automatyczny „Fromer”. Poza ustaleniem powyższych faktów, funkcjonariusze policji przystępują do przesłuchań osób mogących wnieść coś do sprawy. Wypytywani Szustrowie twierdzą, że nikt podejrzany do nich w ostatnim czasie się nie zbliżał, a w uczciwość swej dawnej służby nie wątpią. Wspominają, że jedną z osób u nich pracującą był niejaki Klemens Szkudło – parobek. Według ich spostrzeżeń, żywił on pewne uczucia w stosunku do Rozalii Bielasówny. Byli oni gotowi połączyć ich węzłem małżeńskim, dać im swoją starą chałupę i kilka morgów pola, aby młodzi mogli na nich gospodarzyć i dorabiać się. Dalsze przesłuchania, zarówno Szustrów jak i sąsiadów nic nowego do śledztwa nie wniosły. Policjanci ruszyli w teren i już po chwili odkryli na zamarzniętej skorupie śniegu słabo widoczne ślady pozostawione przez jednego osobnika. Ślad prowadził do głębokiego dołu, a stamtąd do zagrody poszkodowanego. Zaświtał pierwszy promyk nadziei. Ślad bowiem wyjaśnił, że zbrodnia była dziełem jednego osobnika, oraz wskazywał kierunek, z którego sprawca przyszedł, i w którym się oddalił. Ślady prowadziły na szosę Tychy – Paprocany – Żwaków. Tam jednak ślad się urywał pośród setek innych śladów stóp. Śledztwo utknęło w miejscu.17a zbiorowisko przed chatą zamordowanej kobiety Izabelin 1927

frommerstop_1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zamknijmy na chwilę oczy i przenieśmy się 80 lat wstecz… Mała miejscowość Tychy i jeszcze mniejsze Paprocany. Pomiędzy nimi pola, łąki, stawy i tylko z rzadka rozrzucone chłopskie zabudowania. Łączy je jednak droga, bardzo ważna droga. Dla mieszkańców Paprocan była to droga do Boga, kościoła pod wezwaniem M. Magdaleny, dla tyszan, droga nad staw, miejsce wypoczynku. Jedni i drudzy każdej niedzieli podróżowali w obu kierunkach. Wyobraźmy sobie czasy, kiedy samochód przejeżdżał tędy raz na tydzień i wzbudzał dużo więcej sensacji niźli kurzu.

Tamtego styczniowego dnia 1932 roku…

… połacie pól rozciągających się od zabudowań paprocańskiego gospodarza Czardybona, aż do kamiennego krzyża stojącego do dzisiaj obok AZ-tu, pokrywała półmetrowa warstwa śniegu. Jedynie wspomniana wcześniej droga, łącząca obie miejscowości, wijąca się poprzez owe pola, z trudem, bo z trudem, ale pozwalała przemieszczać się w obu kierunkach. PIC_1-U-8365-4O tak wczesnej porze dnia brakowało jeszcze śladów sań wycinających wąskie bruzdy w zmarzniętym śniegu. Nieliczne ślady butów świadczyły o tym, że podążająca z Paprocan do tyskiego kościoła starsza kobiecina, nie była dziś jedyną osobą idącą tą drogą. stógSzła z nisko pochyloną głową, wciskając ją w wysoko postawiony kołnierz niezbyt grubego płaszcza.  Co rusz przytrzymywała ręką chustę, którą ostry zimowy wiatr próbował zerwać jej z głowy. Nagle drgnęła, niemal przewracając się na śliskim śniegu, kiedy ujrzała przed sobą ciemną postać mężczyzny. Była 5.30 rano. Styczniowych ciemności nie rozjaśniało żadne światło, pomimo to wystraszona kobiecina dojrzała jego oczy. Jak zeznała później podczas śledztwa: „Był on złym człowiekiem, bo tak źle mu patrzyło z ócz”. Do spotkania tego doszło w pobliżu myta. Wyjaśnijmy, iż ww. myto istniało do lat trzydziestych w okolicy, gdzie dzisiejszy budynek Urzędu Skarbowego (jaka zbieżność, czy też kontynuacja tradycji?) styka się z Al. Niepodległości. W dalszych słowach kobieta zeznaje: „Pozdrowiłam go, lecz on nic nie odpowiedział, nacisnął tylko kapelusz bardziej na oczy, odwrócił twarz i poszedł dalej… Po chwili oglądnęłam się i widziałam, że skręcił on z szosy na pole w kierunku Zawiści…”

Zeznania świadka okazały się wielce pomocne. Pozwoliły na ustalenie pewnych, jakże ważnych dla śledztwa szczegółów. Widziany osobnik był niewątpliwie sprawcą morderstwa. Zarówno czas się zgadzał, jak i ślady stóp prowadziły w kierunku miejsca zbrodni. Wiadomo również było, że sprawca przyszedł z Tychów i tam należy go szukać.

Dworcowa bułka z kiełbasą

 

Tyska policja sprzed wieku, podobnie jak i dzisiejsza, niemalże wiek później, początek śledztwa opiera na oczywistych faktach. Szuka najprostszych, logicznych rozwiązań. Tak również było i w naszym przypadku. Łącznikiem pomiędzy Zawiścią, Rozalią i Tychami był wspomniany wcześniej Klimek – Klemens Szkudło. Odwiedzający jego mieszkanie policjant nie zastaje ww. w domu. Jego matka tłumaczy, że syn udał się do Mikołowa do sądu, aby zapłacić mandat. Policjant prosi o stawienie się syna nazajutrz na tyskim posterunku. Klemens rzeczywiście pojawia się w oznaczonym terminie w siedzibie policji.zawiść od ulicy oświęcimskiej

 

Pierwsze pytanie, jakie pada z ust policjanta brzmi:, „Co pan wie o morderstwie u Szustrów?” Z lekka zmieszany Klemens stwierdza, że ma alibi na dzień morderstwa. W tym momencie chciałbym przytoczyć dosłowny zapis tej części historii, jaki znajduje się w „Kalendarzu Śląskiego Policjanta”.

Klemens Szkudło mówiący o swym alibi: „ Hm, … nocowałem u kolegi B. w Tychach, o godzinie 5,30 wyjechałem pociągiem do Pszczyny, gdzie miałem spotkać się z pewnym kolegą i omówić sprawę kradzieży roweru, a ponieważ go nie spotkałem, wstąpiłem do restauracji dworcowej, zjadłem bułkę z kiełbasą i następnym pociągiem o godz. 8 odjechałem do Kobióra… Pociągiem południowym wróciłem do Tych i tu dopiero dowiedziałem się o zamordowaniu Bielasówny i Piechy.”dach pociągu

Kolejne pytania dotyczą ceny biletu i nazwiska kolegi z Pszczyny. Wszystkie odpowiedzi Szkudły brzmią mało wiarygodnie. Następnego dnia śledczy przesłuchują rodzinę oskarżonego mieszkającą w Kobiórze. Zgadza się fakt pobytu Klemensa u rodziny, jednak jego zachowanie, sama rodzina określa, jako co najmniej dziwne. Policjanci, mając niemalże stuprocentową pewność, co do sprawstwa Szkudły, namawiają go do przyznania się do winy. Ten jednak twardo stoi i przy swojej wersji zdarzeń. Kolejny dzień mija na przesłuchaniu bufetowej na stacji. Ta twierdzi, że ww. nie było w tym czasie na dworcu i nikomu nie sprzedawała bułki z kiełbasą.

Spowiedź mordercy

Po zadaniu kilkunastu kolejnych pytań, na które podejrzany udziela sprzecznych i mało wiarygodnych odpowiedzi, pod koniec przesłuchania załamuje się. Dokładnie i ze wszystkimi szczegółami opowiada policji przebieg zdarzeń tego mroźnego styczniowego poranka w tyskim przysiółku Zawiść. Wskazuje również miejsca ukrycia zrabowanej gotówki i pistoletu. Pieniądze schował w kierownicy starego roweru i pudełku na puder. Pistolet wcisnął za krokiew na strychu.  Zaskakujący jest spokój, z jakim Szkudło opisywał przebieg tego strasznego poranka. Spisujący zeznania policjant nie potrafił zrozumieć braku jakichkolwiek emocji u podejrzanego. Ta krwawa opowieść tak po prostu płynęła z jego ust. Już kilka dni później prokurator podpisał akt oskarżenia.Polonia 30 stycznia 1932 rysunek szkudły

Brzmiał on następująco: „ Oskarżony 22 letni robotnik budowlany Szkudło Klemens stoi po zarzutem, iż w dniu 24.01.1932 świadomie i z zastanowieniem zamordował służącą Rozalię Bielasównę i parobka Stefana Piechę, w zagrodzie gospodarza Szustra w Zawiści, oraz zrabował tam 1770 złotych i pistolet wielostrzałowy systemu Fromer”(pisownia oryginalna).

Wstrząsające słowa matki

Zeznając, jako świadek, matka Klemensa przytacza słowa, jakie wypowiedział do niej syn kilka dni przed morderstwem: „Ja wam uczynię taką rzecz, że będziecie płakać do końca życia” Była to jego odpowiedź na prośby matki o podjęcie przez syna jakiejkolwiek pracy…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wyrok

Po dłuższej naradzie ogłoszono następujący wyrok:

„Oskarżonego Klemensa Szkudłę uznaje się winnym podwójnego morderstwa i rabunku i za to skazuje się go na karę śmierci przez powieszeni. Uwzględniając jednak okoliczności łagodzące (???), sąd postanawia przyłączyć się do prośby o ułaskawienie skierowanej przez obrońcę do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej” (pisownia oryginalna) Szkudło przyjmuje ze spokojem wyrok i czeka na decyzję prezydenta. W końcu decyzja nadchodzi, zmieniając karę śmierci na dożywotnie więzienie.

zdjęcie z rozprawy czołówka

W tym momencie powracamy do początku tej opowieści.

Za Klemensem Szkudło rzeczywiście zamknęły się żelazne drzwi więzienia – Więzienia na Świętym Krzyżu.z15363035P,Wiezienie-Ciezkie-Swiety-Krzyz

W niedługim czasie po morderstwie, padający przez kolejne dni stycznia 1932 roku śnieg całkowicie przykrył grubą pierzyną, tak ślady mordercy, jak i czerwoną krew nastoletnich ofiar…

 

  1. P.S 1. Siedem lat później nadeszła II wojna światowa. 04.09.1939 roku około 1000 więźniów z zakładu na Św. Krzyżu wyprowadzono do Nowej Słupi, gdzieś pomiędzy nimi był nasz Antybohater Klemens Szkudło.

P.S 2. Autorem oryginalnego tekstu zawartego w „Kalendarzu Śląskiego Policjanta” był st. przodownik sł. śl Józef Czylok.

P.S 3. Zwróćcie uwagę na te ogromne puste przestrzenie dawnego krajobrazu, stanowiące dzisiaj serce naszego miasta.

P.S. 4. Kalendarz

Śląskiego Policjanta udostępnił Michał Walter – dziękujemy

 

 

Wojciech Walter

 

 

10 Komentarze do ZBRODNIA Z „ZAWIŚCI”

  1. Pertenecemos a Grupo Diagnóstico Aries el consorcio de laboratorios de análisis clínicos y gabinete con mayor proyección y crecimiento en el país, contamos con servicios innovadores, infraestructura de vanguardia, tecnología de punta y modelos de análisis congruentes a las exigencias actuales. Asimismo, convencidos de las necesidades de nuestros clientes, trabajamos permanentemente por mantener altos estándares de calidad, los cuales nos permiten no solo posicionarnos en el mercado como uno de los laboratorios más grandes y más reconocidos a nivel nacional, sino también como los laboratorios médicos que un sin número de pacientes y profesionales prefieren. Y por eso, somos pieza clave para el diagnóstico, seguimiento y prevención de enfermedades crónico-degenerativas.

  2. Nuestros precios son justos y siempre excedemos las expectativas de nuestros pacientes. Contamos con médicos patólogos y químicos clínicos con alto reconocimiento profesional en nuestra comunidad, lo cual garantiza Swisslab, División México, es la única cadena de laboratorios de Análisis Clínicos de alta calidad que genera una agradable experiencia de servicio. la confiabilidad de los resultados.

  3. Contando con más de 50 años de experiencia enTratamiento de aguas residuales a un nivel industrial, comercial y residencial, LAWSCO es una empresa en la que realmente puedes confiar. Con una amplia gama de soluciones y proyectos exitosamente completados en México, Centroamérica y Sudamérica.Sorpréndete con nuestros precios y tiempos de entrega altamente competitivos ya sea para potabilización de agua, Osmosis Inversa , Filtros de Agua , acondicionamiento de agua, tratamiento de Aguas residuales o Dispensador de Agua.

  4. Contando con más de 50 años de experiencia enTratamiento de aguas residuales a un nivel industrial, comercial y residencial, LAWSCO es una empresa en la que realmente puedes confiar. Con una amplia gama de soluciones y proyectos exitosamente completados en México, Centroamérica y Sudamérica.Sorpréndete con nuestros precios y tiempos de entrega altamente competitivos ya sea para potabilización de agua, Osmosis Inversa , Filtros de Agua , acondicionamiento de agua, tratamiento de Aguas residuales o Dispensador de Agua.

  5. El cursos de reparación de celulares y tablets, está pensado para que puedas generar ingresos de inmediato, poniendo poniendo en practica lo aprendido en nuestro curso de reparacion de tablets, curso de reparacion de laptops y reparacion de celulares

  6. Callpicker es una empresa con presencia en México y Estados Unidos. Por su trayectoria creando tecnología que ayuda a miles de empresas en ambos países a mejorar su atención telefónica, utilizando conmutador telefonico, conmutador virtual, voip y pbx. ¡No pierdas esas ventas! Haz y recibe llamadas con el número del negocio en cualquier celular y te alertaremos cuando un cliente no sea atendido o reciba mala atención.

  7. En Energeticos Nieto buscamos satisfacer eficaz y eficientemente las necesidades de energéticos de nuestros clientes conforme a los programas, volumen y especificaciones de calidad acordadas para ser la empresa líder en el mercado de transformación y distribución de energéticos. Nuestra especialidad es en tanques de almacenamiento de combustible , transporte de gasolina, tanques de almacenamiento de diesel, transporte de diesel.

  8. Somos el grupo musical versatil df “Black Suit” que está conformado por músicos 100% profesionales, que brindan en cada momento de su evento un toque especial y diferente, manejando cada estilo musical con gran maestría. En este grupo versatil cada uno de los músicos tiene una trayectoria artística que reúne la experiencia necesaria para garantizar la calidad que usted se merece. Le garantiza la satisfacción total de su evento cubriendo todas sus necesidades y gustos que requiera para que sea un acontecimiento inolvidable.

  9. Somos una comunidad que tiene el objetivo de elevar la profesión de maquillista a través de la conexión con otros expertos que comparten tips de maquillaje profesional, información sobre eventos, cursos, lo mejor en productos de tips y maquillaje, tendencias, noticias sobre la industria y oportunidades laborales. Buscamos formar maquillistas prefecionales.

  10. En nuestro campamento en mexico para niños organizados podrán realizarse en cualquier día del ciclo escolar con duración de 1, 2 o más noches, donde los participantes vivirán una experiencia única e inolvidable.
    Las excursiones y campamentos escolares se podrán realizar cualquier día del ciclo escolar teniendo una duración de 7 horas en las cuales se divertirán y aprenderán a lo grande.
    Actividades dirigidas que harán que tu equipo de trabajo se motive al máximo con eventos de integracion, mejore lazos de confianza, mejor comunicación , integracion empresarial, eliminen miedos, solucionen problemas y cumplan con los objetivos de tu empresa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *