Śmierć kupca Stabika

Augustyn Stabik, tyszanin z Mikołowa rodem.

Co o nim właściwie wiadomo? Urodził się 25 sierpnia 1867 r. w Mikołowie. Był synem Jana i Marii z domu Kołodziej. Jego rodzice zmarli wcześnie, dlatego wychowywał się w sierocińcu. Wiadomo też z tego samego źródła, że miał rodzeństwo (siostra Maria, bracia Albert i Paweł, stolarze z zawodu, Albert dodatkowo był fotografem z zamiłowania). 2 września 1895 r. Augustyn Stabik w Lubomii wstąpił w związek małżeński z Waleską z domu Herzog, córką Antoniego i Karoliny z domu Waloszek. 0 Augustyn Stabik z żoną Waleską i córką Anną kopia

2 ulotka wykonana przez szwagra na srebrne gody kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stabika z żoną Waleską i córką Anną

Waleska Stabik zmarła na zapalenie opon mózgowych 7 listopada 1928 r. w wieku 52 lat. To dzięki zawiadomieniu o jej śmierci udało mi się dowiedzieć o licznym potomstwie, jakie pozostawili po sobie Stabikowie (brakuje na nim tylko córki Marii, zmarłej w wieku 6 lat).

1 b waleska stabik śmierć zawiadomienie2 kopia

Nauka i usamodzielnienie

Swoją kupiecką karierę Stabik zaczynał terminując w sklepie Józefa Szczepanka (pisownia niem. Sczepanek). Po uzyskaniu uprawnień (o których kiedyś decydowały cechy rzemieślnicze) wynajął własny lokal na sklep (terminator po ukończeniu nauki stawał się czeladnikiem; następnie po uzyskaniu stopnia mistrzowskiego był uprawniony do samodzielnej działalności). Wreszcie uzyskawszy stabilną sytuację finansową postawił znany nam z kartek i zdjęć dom ze sklepem kolonialnym. Oficjalna nazwa sklepu brzmiała: „Sklep towarów kolonialnych, łokciowych krótkich i żelaznych”. Data postawienia domu nie jest mi znana.

3 b Stabik koperta 2 kopia

3 a Stabik koperta kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5 Alt-Tichau Ansichten 1910 - Widoki ze Starych Tychow z 1910 roku kopia4 widok na szczepankowiznę i stabika - Kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kupiecka rzetelność.

Kiedy przeglądałem dokumenty, jakie pozostawił po sobie jego uczeń, znany Wam już Karol Krzystolik, rzuciła mi się w oczy pieczołowitość w zbieraniu każdego nawet najmniejszego kwitka, dokumentu, wręcz zahaczająca o przesadę. Jak dowiedziałem się od wnuka kupca, to cechy, które przekazał mu właśnie jego znamienity pryncypał. Owa skrupulatność w prowadzeniu i zbieraniu to coś, co przyswoił on w pełni od swojego mistrza – Augustyna Stabika.

Na moje pytanie, jakim człowiekiem był Augustyn Stabik, Stefan Muszer (ur. 1930), jego wnuk, odpowiada tak: „on był powszechnie szanowanym człowiekiem, bardzo pracowitym, skromnym, wrażliwym na potrzeby drugiego człowieka. Czym to uzasadniam? Chętnie służył pomocą potrzebującym. O ile mi wiadomo, bezinteresownie dawał artykuły (towar) na kredyt (po śląsku: na pomp). […] Był wzorowym troskliwym ojcem i dziadkiem, jak ja go pamiętam – mówi wnuk – Dla każdego znalazł czas i służył pomocą. Udzielał się społecznie [był skarbnikiem kościelnym u kolejnych tyskich proboszczów w kościele pw św. Marii Magdaleny aż do swojej śmierci w 1945 r].

witraż fundator Stabik kopia

witraż fundator Stabik oświetl nasz dom przykładem rodziny twej (2) kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Augustyn Stabik w publikacjach

W tyskiej monografii Ludwika Musioła znalazłem trzy wzmianki na temat Stabika. Musioł wspomina o opiece lekarskiej we wsi pisząc, iż pierwszym lekarzem w Tychach był dr Karol Kornke, który osiedlił się w Tychach w 1897 r. Stabikowi Musioł przypisuje prowadzenie handlu drogeryjnego. Dzięki zawiadomieniu o śmierci Waleski Stabik wiemy, że obu panów łączyło coś jeszcze: doktor Kornke poślubił jedną z córek Augustyna Stabika. Na dziewięćdziesiątej ósmej stronie tyskiej monografii dowiadujemy się, że Stabik był jednym z tyskich radnych podczas kadencji naczelnika Pawła Schaffarczyka (od 1902 r.).

W kronice szkolnej Szkoły Podstawowej nr 1 znajdujemy potwierdzenie wcześniejszej informacji, że w kościele pw św. Marii Magdaleny Stabik pełnił funkcję skarbnika i zajmował się kościelną rachunkowością. Zarówno za proboszcza Palicy, potem Kapicy, jak i jego następcy – ks. Jana Osyry.

„Zbiórka na 4. Pożyczkę wojenną dała w tutejszej parafii, poza Murckami, kwotę 114 500 marek. Ten radosny rezultat zawdzięczamy aktywnej działalności ks. dziekana Kapitzy i zapałowi tutejszego nauczycielstwa […] I tak skarbnik kościelny kupiec Stabik przekazał 37 400 marek […]

Zapis w kronice szkolnej pod akapitem „Zima 1915/1916”.

Jednak to dzięki oryginalnym widokówkom, które miały reklamować prowadzony przez niego sklep kolonialny, jego nazwisko utrwaliło się w historii naszej wsi (lub jak kto woli miasteczka). Dzięki zdjęciom z rodzinnej kolekcji możemy domniemywać, że niektóre z tych kartek przygotowywał i wydawał brat Augustyna – Albert mieszkający w Mikołowie, z zamiłowania fotoamator.

8 rynek1a

9 pieczątka Alberta Stabika na rewersie zdjęcia

W domu i w sklepie.

Jak wyglądał od środka budynek Stabika? Niestety nie dysponujemy żadnymi zdjęciami wnętrza jedynie relacjami bywalców sklepu (otrzymałem zdjęcie jednej z izb mieszkalnych). Stefan Muszer następująco przedstawia wygląd sklepu i rozmieszczenie pomieszczeń w budynku:

„Sklep był na poziomie piwnicy (niżej niż chodnik), tam taki skłon był. W środku wyglądał w ten sposób: po lewej stronie artykuły spożywcze, pośrodku sklepu artykuły żelazne (łopaty, gwoździe młotki, ogólnie narzędzia), a po prawej materiały łokciowe, czyli metraż (materiały tekstylne). W piwnicy mieli kotłownię, centralne ogrzewanie, plus magazyny (wina i inne alkohole).

Po lewej stronie wszedł pan po schodach i wchodził na parter, a właściwie na takie półpiętro. Na wprost dziadek miał swoją kancelarię. Na prawo była kuchnia od Petersów (lata 40.), może jakaś tam ubikacja też była. Dalej szło się na pierwsze piętro. Na piętrze był duży przedpokój. Na prawo kuchnia; z kuchni się wchodziło do pokoju. A jak się szło w lewo, to były kolejne pokoje, z kuchnią jakieś siedem pomieszczeń. Na samej górze trzy pokoje były i strych.

W podwórzu sklepu znajdowały się dwa magazyny i pralnia oraz palarnia kawy.”

10 sklep front kopia

13 a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11 cigarren agust stabik tytka na tytoń

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lata 1939-45.

Podczas okupacji sklep przejął zięć Stabika, Karl Peters. Zdolny przedsiębiorca, pracownik sekretariatu w Browarze Książęcym, znany z proniemieckich sympatii (wcześniej nazywał się Karol Pająk/Pajonk; zmienił nazwisko w latach 30.), idealny kandydat na kontynuatora kupieckiej tradycji rodziny Stabik. Augustyn nadal pracował w sklepie, zajmował się księgowością. Nie mam dokumentów, które by wyjaśniły, na jakich zasadach dokonało się to przejęcie. Fakt ten ilustruje jedynie zdjęcie z okresu okupacji. 15 sklep petersa kopiaCzy był to rodzinny układ, który miał ratować interes w niepewnych politycznie czasach? Niestety skazany byłem tylko na sprzeczne świadectwa spokrewnionych z obu panami rodzin. O Karlu Petersie wiem jeszcze, że zarządzał kilkoma sklepami na Śląsku. Jednym w Biskupicach, drugim na Wartogłowcu i trzecim (dość krótko) w Zwardoniu. W obliczu nadchodzącej Armii Czerwonej z racji swojego przystąpienia do partii NSDAP i zmiany nazwiska na niemieckojęzyczne musiał uciekać z Tychów. Po wojnie nadal zajmował się kupiectwem i prowadzeniem sklepu w zachodnich Niemczech (w Hamburgu), gdzie zmarł.

 14 z księdzem osyrą w mieszkaniu Stabika kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Śmierć przychodzi nocą.

W ostatnich dniach stycznia 1945 r. bliskość frontu stała się już oczywista. Paweł Szczepanek wspomina: „W dniu 25 stycznia przepracowałem moją ostatnią dniówkę na kopalni Murcki. O godzinie 13.30 nadsztygar SA-mann Cakała ogłosił w cechowni, że kopalnia będzie całkowicie ewakuowana […] Od strony wschodniej było wyraźnie słychać strzały artyleryjskie. […] Droga z Tych do Pszczyny była zamknięta, a przez Mikołów nie można było się przedostać, gdyż wszystkie drogi były zapchane uciekinierami. Tak samo działo się na szosie Bieruń-Tychy. […] Do domu, w którym mieszkałem pierwsi żołnierze radzieccy zjawili się koło północy 29.1.1945.

Dlaczego wykorzystałem tę relację? 29 stycznia w nocy zginął Augustyn Stabik, główny bohater tego tekstu.

Pytałem rodziny, pytałem starych tyszan, szukałem relacji w dokumentach, ażeby odpowiedzieć na pytanie, jak zginął Augustyn Stabik? Czy stał się przypadkową ofiarą umundurowanych „wyzwolicieli”, a może ktoś inny skorzystał z sytuacji i był to mord na tle rabunkowym?

28 stycznia w niedzielę Augustyn Stabik odwiedził jeszcze swoją rodzinę przy ulicy Paprocańskiej, (dziś vis a vis biblioteki publicznej na Bibliotecznej. Panowała niepewność, co przyniesie wkroczenie wojsk radzieckich. Rodzina namawiała go na pozostanie u nich, jednak odmówił. Jego pomocnice ze sklepu bały się o swoje bezpieczeństwo, więc postanowiły tę noc spędzić noc na parafii. Ostatni właściciel sklepu, zięć Stabika – Karl Peters opuścił już Tychy udając się na piechotę w stronę Kobióra (rodzinę odprawił wcześniej pociągiem).

16 b z Petersem zdjęcie rodzinne 25.12.1928 kopia

 

17 dom muszerów przy Bibliotecznej kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

Dom Muszerów na ulicy Bibliotecznej

W krytyczną noc Augustyn Stabik był sam. Co się stało w sklepie, tego nie jesteśmy w stanie dokładnie określić i wskazać bezpośredniego lub pośredniego sprawcy śmierci Augustyna Stabika. Powszechnie krążąca plotka mówi, że wkraczający żołnierze radzieccy plądrowali sklepy tyskie (również sklep sprzedającego przy rynku mąkę – Paula Sindermanna – został splądrowany), zaś kupiec prawdopodobnie bronił majątku. Jedni mówią, że budynek spłonął tej samej nocy, zaś inna wersja głosi, że dopiero kilka dni później. Z czasem rozebrali go sami mieszkańcy.

Wnuk Pana Augustyna wspomina, że jego ojciec wraz ze znajomym poszli przeszukiwać zgliszcza domu i tam pod resztkami konstrukcji dachu znaleźli szczątki kupca Augustyna. Ciało uległo częściowemu spaleniu przywalone belkami. Według brzmiącej nieco jak legenda relacji usłyszanej od ojca – zachowała się część ubioru na spalonym ciele – kamizelka, w której, wierzyć nie wierzyć, w kieszonce ostał się nienaruszony różaniec. Gdzie się podział ów różaniec, nie wiem. Jedyną materialną pamiątką z wypalonego sklepu, jaką widziałem, jest ceramiczny dzbanuszek, w którym Pani Hanna Muszer podała mi mleko do kawy.19 dzbanuszek na mleko ocalony ze sklepu Stabika

Dzbanuszek na mleko, ostatnia pamiątka po Stabikowiznie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czy Stabik stał się ofiarą zemsty z powodu swych mylnych rachub politycznych i błędnych wyborów zięcia, Karla Petersa, szukającego jak najlepszej pozycji do prowadzenia interesów? A może przypadkowe zdarzenie zdecydowało o śmierci tyskiego kupca? Tego się już raczej nie dowiemy.

Augustyn Stabik zakończył życie przeżywszy 78 lat.

Gdzie pochowano Stabika?

Nie mniejszą zagadką niż śmierć kupca, jest miejsce jego pochówku. Według wnuka szczątki dziadka zostały pochowane w grobie babci Waleski Stabik z d. Herzog. O jakiej mogile mówimy? Mogiła była umiejscowiona po lewej stronie istniejących do dziś grobów proboszczów Karola Palicy i Leopolda Palicy. Na tym miejscu pochowano w latach 80-tych księdza Wilhelma Słomkę, który obecnie spoczywa jednak tuż przy kościele, u podnóża rzeźby „Żal mi ludu”, obok grobu księdza Kapicy). A na tamtym miejscu powstała kolejna mogiła rodzinna (zdjęcie). Pochówek miał charakter nieoficjalny, nie było formalnego pogrzebu.20 pogrzeb księdza Słomki kopia

Zdjęcie z pogrzebu księdza Słomki

 

21 cmentarz

Stan obecny cmentarza i miejsce domniemanego pochówku szczątek Stabika

Resztki spalonej kamienicy stały do końca lat 50. Mówimy o bocznych ścianach nośnych, bo cała drewniana konstrukcja wewnątrz budynku runęła podczas pożaru. Potem w pustym miejscu po kamienicy stała przez kilka lat… budka z piwem.22 budka z piwem

Dziura po kamienicy; budka z piwem

Na początku lat 60-ych Robert Chwalczyk, tyszanin urodzony i wychowany w domu na Stachowej Kępie (dziś teren sklepu „Baron” i City Pointa) kupił od rodziny Muszerów teren po kamienicy Stabika. W 1967 r. w tym miejscu stanął warsztat stolarski, działający tam po dziś dzień, którego właścicielem jest już jego syn, Andrzej Chwalczyk.

P.S. Niezależnie od tego, jak zmarł Augustyn Stabik, myślę, że skoro już mamy taki zwyczaj upamiętniać osoby, które są symbolem naszej przeszłości, to ten kupiec mógłby zostać upamiętniony małą uliczką; taką, jak większość ulic w starych prowincjonalnych Tychach. Choć nie poprowadził nikogo do boju, nie wygrał żadnej bitwy, żył zwykłym skromnym życiem. Śmierć „zamiotła” go dość niespodziewanie i nieelegancko pod dywan historii, a potem skazała na niepamięć i plotki. A ponieważ zwykle nazwy ulic upamiętniają polityków, działaczy społecznych, żołnierzy, to wśród patronów tyskich ulic przydałby się ktoś w pozytywnym sensie bardzo zwykły…

Marcin Zarzyna

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *