Prywatne wojny aptekarza Gärbera

Prywatne wojny aptekarza Gärbera

W archiwach pszczyńskich ciekawą pozycją zajmuje gruba teczka z podpisem „Arthur Gärber”. Pewnie mało kto kojarzy to nazwisko, więc przypomnę, że to jeden z pierwszych na początku XX wieku aptekarzy tyskich. Ludwik Musioł wspomina o nim w podrozdziale „Urządzenia i stosunki zdrowotne w nowszych czasach”:

„Po rozpoczęciu praktyki lekarskiej na terenie Tychów, otwarł też niebawem pierwszą aptekę w tutejszej gminie aptekarz Petroll, który tu był jeszcze w 1897 r. Z początku apteka ta istniała jedynie jako filia, o ograniczonych prawach. Zamianę jej na aptekę o pełnych prawach proponuje starosta pszczyński dnia 6. IX. 1901 r. (Drogeria istniała w tym czasie u kupca Augustyna Stabika).

Potem objął tę aptekę Artur Gärber; obecnie posiada tu aptekę mgr Mąsiorz Jan, aptekreklamapieczątkaarz, (jest dzierżawcą koncesji, zaś właścicielem koncesji jest wdowa Otylia Gärber).”

 

 

 

 

Z powyższego fragmentu wynosimy dwie ważne informacje: Artur Gärber w 1939 r. już nie żył (data wydania Monografii), zaś żona nadal była właścicielką na koncesję dla apteki, którą po śmierci męża wydzierżawiła komu innemu.

Apteka mieściła się w istniejącym do dziś budynku przy ulicy Damrota (wówczas Kaiser-Wilhelm-Strasse) obok dawnego więzienia (nie istnieje). Potwierdza to plan sytuacyjny zrobiony w 1911 r. podczas przebudowy więzienia.

Jednak teczka w archiwum daje wgląd w coś zupełnie niespodziewanego. Zawiera liczną odręczną korespondencję aptekarza z magistratem i odpisy jego listów do innych osób. Ale dlaczego jego osoba skupiła tak wielką uwagę włodarzy miasta?mapka

Plan sytuacyjny wskazujący na czerwono przebudowywany budynek więzienia. Obok apteka Artura Gaerbera. Ulica Kaiser-Wilhelm-Strasse stała się później ulicą księdza Damrotha, a podczas drugiej wojny ulicą Adolf-Hitler-Strasse.
Żródło: AP Pszczyna.

 

11424781_865495836849930_2671377205410495411_o

Strzałka wskazuje więzienie, zatem zgodnie z planem apteka „Adler” mieściła się w budynku obok. Kartka z lat 40-tych.

Sądząc po pobieżnym wglądzie w treść korespondencji aptekarz Gärber był bardzo… krewkim człowiekiem. Jego kartki niepozbawione uszczypliwości uzupełniają kronikarski wpis Musioła żywym konkretem. To zaś najbardziej interesuje mnie w badaniu historii: ludzie – jacy byli, jak się zachowywali, czym się kierowali w życiu, jakie słabości i zalety mieszały się w nich?

Aptekarz Gärber pisze do magistratu w najbłahszych sprawach, które nie umykają jego uwadze, dochodząc uznania urojonych bądź rzeczywistych krzywd. Możliwe, że to jego nieobliczalna natura stała się powodem założenia w magistracie teczki na jego temat. A oto próbka jego stylu.

Odpis z kartki aptekarza Artura Gärbera Tychy:
—————————————————————
„Łamigłówka z nagrodą dla Panów Lekarzy.
Pan Doktor Kornke, lekarz Kasy Chorych
Wielmożny Pan
Tychy
Mąkołowiec koło Tychów
Rez. [„weź”]
P.C.C.C. 10,0
[co godzinę szczypta]
Dr. Sdralek

Taką receptę może sporządzić jedynie apteka w Mikołowie, o ile lekarz da radę odcyfrować tę zagadkę.
Podpisano Artur Gärber”

Nieco złośliwie należy zauważyć, że sam aptekarz miał dość, jakby to określić, „zamaszyste” pismo, mogące również sprawiać problem ze zrozumieniem tekstu.

A to odpis innej kartki aptekarza skierowanej tym razem do proboszcza Kapicy, wobec którego czuł otwartą niechęć:
——————————————————————
„Do Pana Proboszcza Kapicy, posła na sejm
[w 1908 r. Kapica został posłem sejmu pruskiego w Berlinie, MZ]
Tychy

29.10.08

Dwie, w tym moja małżonka (z domu Foitzik), osoby płci żeńskiej niezależnie od siebie opowiedziały [mi], jedna z oburzeniem, jakoby były wypytywane o nasze życie rodzinne podczas spowiedzi. Zdaniem jednej to zupełnie nie należy do spowiedzi. Proszę o bliższe wyjaśnienie. Kreślę się z katolickim pozdrowieniem.

Oddany Arthur Gärber”
———————————-
Pojawia się też pytanie, czy ten list jest wyłącznie charakterystykąaptekarza, czy nie również proboszcza Kapicy, którego pozycja znacząco urosła w tym roku z powodu wejścia w poselskie ławy? Podobno to w tym roku Kapica podczas przemówienia w parlamencie określił wyraźnie jaka narodowość jest mu bliska („My, Polacy…”.

Zatem niechęć między oboma tyszanami, mogła dodatkowo umacniać się na tym tle. Dziś już tego ani nie rozumiemy, ani nie doceniamy wpływu tej kwestii na życie codzienne. „Problem” ów zniknął pod koniec drugiej wojny światowej wraz z mieszkańcami, których literatura określa „mniejszością niemiecką”.widok na parteihaus

Budynek, gdzie mieściła się apteka „Adler”, w całej okazałości.

20150601_110502

List Artura Gaerbera do ówczesnego naczelnika gminy (tu: Gemeindevorsteher), Szafarczyka.
Żródło: AP Pszczyna.

10 marca 1908 r. naczelnik Szafarczyk pisze do urzędu starostwa w Pszczynie:
„Zwracamy się uniżenie o wręczenie aptekarzowi Gaerberowi za pośrednictwem urzędu [starostwa] wezwania do wyjaśnienia, co zamierza z załączoną kartą [?]. Po doświadczeniach, jakie mieliśmy do tej pory z A. Gaerberem, odpowiada on na powyższe zapytania niedorzecznie”.nagłówek recepty
Wygląda na to, że doświadczenia nie były przyjemne, co zresztą później poświadczają dokumenty z sądu w Mikołowie. Gaerber zostaje pozwany w procesie o uszkodzenie ciała i obrazę prawdopodobnie jednego z urzędników miejskich. Nie wiem póki co, o co była kłótnia, ale Gaerber został wyrzucony za drzwi, o czym sam wspomina w jednym z listów do magistratu. Rozprawa przed sądem jest kolejną odsłoną ciągnącego się od dłuższego czasu konfliktu z aptekarzem.

Jak już wspomniałem wczoraj, krewki charakter Artura Gaerbera (a może i pieniactwo?) znalazły swój finał w mikołowskim sądzie. Niestety na tym etapie badań, nie jestem w stanie przedstawić żadnych bliższych szczegółów, ani zagwarantować ich w przyszłości. Jaki był wyrok? Mam nadzieję do tej postaci kiedyś wrócić, o ile uda mi się uzupełnić informacje o naszym aptekarzu z ulicy Damrota.

Na zamknięcie tego dość spontanicznego tekstu kartka Artura Gaerbera do proboszcza Kapicy, list teścia Artura Gaerbera w tej samej sprawie i odpowiedź proboszcza.

————————————————-
Do Pana Proboszcza Kapicy
w miejscu
„Proszę później przysłać żonę do mnie, mam jej coś zakomunikowania.” [cytat słów proboszcza MZ]

Każdy człowiek, także katolickiego ducha, który składa przysięgę przed sądem, nie uczyniłby takiej uwagi, [gdyż] dopuszcza się grzechu śmiertelnego.
Ta karta nie pójdzie całkiem w zapomnienie.
Podpisano Artur Gärber
Tychy, 27.08.1908 r.
—————————

20150601_113250 20150601_113332

W tej samej sprawie teść aptekarza pisze do proboszcza:

Gliwice 18.10.1908

Krótko przed zamążpójściem mojej córki, obecnie żony aptekarzaGärbera, postawił Pan przed moim zięciem żądanie, aby tuż po ożenku przysłał swoją żoną. Ta wypowiedź obudziła w moim zięciu (który był wówczas ewangelikiem) niepokój, gdyż nie mógł zrozumieć, w jakim celu [ma wysłać] swoją żonę samą, gdyż to sugerowała wypowiedź „proszę przysłać tu później swoją żonę”. Jeśliby Pan czynił wymówki mojej córce, to właściwiej byłoby i mi, jej ojcu, pozwolić zapoznać się z nimi. Ponieważ o tym dowiedziałem się niedawno, i ja, i córka czujemy się tym obrażeni. Niniejszym żądam wyjaśnienia w jakim celu i jakim prawem postawił Pan takie żądanie.
Z szacunkiem
Podpisano Foitzik
————————

I wreszcie odpowiedź proboszcza Kapicy:

———————–
Tychy 24.10.1908
Drogi Panie!
W odpowiedzi na pański list z dnia 10.10 uprzejmie informuję, że do głowy mi nie przyszło to, co zdaje sobie wyobrażać Pański zięć. Na podobne pisma w tej sprawie nie będę odpowiadał.
Z wyrazami szacunku
Podpisano Kapitza

Artur Gaerber… No więc pieniacz, czy nie pieniacz?

Marcin Zarzyna

Jeden komentarz do Prywatne wojny aptekarza Gärbera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *