Porządek we wsi musi być

 Porządek we wsi musi być

 

  1. Porządek we wsi

Profesja policjanta, mniej lub bardziej lubiana, nie bójmy się tego powiedzieć – jest konieczna. Pogrążamy się w odmętach historii i w tym odcinku sprawdzamy, jak to z tą policją dawniej w Tychach bywało.

 

Najstarsza wzmianka o tyskiej policji pochodzi z 1860 roku.  H.W.F. Schaeffer w „Kronice Pszczyńskiego Wolnego Państwa Stanowego” wymienia jako naczelnika niejakiego Pathe. Pierwsza informacja o posterunku i nieodłącznie z nim związanym więzieniem, zwanym dawniej heresztem lub hereśtem (zależy, w jakiej części Śląska), pochodzi z 1868 roku. Tak więc L. Musioł w monografii historycznej Tychów pisze: „Pominąwszy szkoły, najstarszym budynkiem gminnym w Tychach jest dom zajęty przez posterunek policyjny. W roku 1868 okazała się konieczność wzniesienia więzienia gminnego…” .posterunek policji

widok na parteihaus

  1. Opis wnętrza budynku odnajdujemy w książce „Dawno temu w Starych Tychach” B. Prejsa:

„Więzienie było małe, raptem dwie cele, w środku korytarzyk, z którego prowadziły schody do góry, gdzie mieściły się małe biura… Kilka lat po II wojnie światowej przestał istnieć budynek policji i więzienia. Zburzono go, a na jego miejscu postawiono blok”. W poważniejszych sprawach więźniów przewożono do więzienia w Mikołowie.

Bogdan Prejs opisuje także wygląd i styl pracy dawnego policjanta przedwojennych Tychów.

„Policjanci chodzili zawsze w granatowych mundurach, nigdy nie widziałam ich w cywilnym ubraniu – wspomina A. Janic. Policjanci nie mieli samochodu, zaś po mieście poruszali się pieszo lub na rowerach, zwykle w pojedynkę. Strzegli spokoju i porządku. Ponieważ w Tychach nie dochodziło do większych przestępstw, funkcjonariusze nie mieli wiele roboty”.policjant śląski tychy1

 

Mój ojciec i wuj i ich koledzy – wspomina Antoni Dudek – spotykali się u ojca na grę w skata. Pewnego razu Paweł Szafarczyk – stały uczestnik – wyjątkowo w mundurze z tabliczką, którą należało przybić do studni „Woda zdatna do picia”. Ojciec poprosił go o jej przybicie, bo był w białej koszuli. Paweł zdecydowanie odmówił „Wujek jo tu jest teroz służbowo mie nie wolno tego robić. Weź ino jakiś młotek i przybij to od razu, a jo zapiszą, że to zostało umieszczone”. Paweł Szafarczyk podczas wojny został aresztowany przez Gestapo i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau. Tam zginął.

 

  1. Skład osobowy tyskiej policji na przełomie XIX i XX wieku przedstawiał się następująco (L. Musioł):

„Z początkiem 90 lat minionego stulecia urzęduje tu wspomniany już żandarm Bohm. Pierwszym (polskim) komendantem posterunku w Tychach był od roku 1922 przez trzy miesiące starszy przodownik Chałupski, przez dalsze trzy miesiące starszy przodownik Franciszek Nikiel, po którym pełnił tę funkcję Ferdynard Wolny. Potem kolejno był Józef Mitręga, od czerwca 1936 do chwili obecnej jest komendantem przodownik Frysz Józef”.

 

5)5)

Józef Mitręga z rodziną

  1. Mogłoby wydawać się, że życie i praca przedwojennego policjanta to spacery i przejażdżki na rowerze. Nic bardziej mylnego, na terenie naszej gminy dochodziło również do zdarzeń kryminalnych, niejednokrotnie wartych odnotowania w prasie.

 

3390bbee1b97afdeb65f463f00bfcd0f

„Gwiazdka Śląska” z 03.11.1933 r.

 

78383077bcf9bbb22cf9af5b99f01676

„Katolik” z 20.08.1939 r.

 

 

0fc39db55a8b6fd586a23f2c234324a6

„Katolik” z 18.08.1933 r.

  1. Jak widać naród kradł na potęgę. Do tego dochodzi jeszcze tyska kradzież stulecia.

Latem 1936 roku sensację wzbudził napad na placówkę SKO – Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowej. Złodzieje włamali się w nocy przez tylne drzwi i sforsowali dwoje drzwi obitych blachą. W środku rozpruli kasę z pieniędzmi. Nigdy ich nie złapano.

Dzisiejsza policja, na równi z kradzieżami i rozbojami zajmuje się kolizjami i wypadkami drogowymi. Jeden taki incydent miał również miejsce na terenie naszej gminy.

Poniżej widzimy jedno z niewielu zdjęć z pracy tyskiej policji, które zrobione na ulicy Mikołowskiej, ukazało się po raz pierwszy w „Echu”. Pojawia się na nim tyski policjant, przodownik Mitręga (po lewej), który w 1939 r. jako nieliczny uniknął wywózki na wschód i strzału w tył głowy. Jego skomplikowaną historię opisało swego czasu tyskie „Echo” piórem redaktora Jarosława Jędrysika. Pisał w nim m.in. o przodowniku Mitrędze: „To był uczciwy, porządny i rzeczowy człowiek. Ale nie mówił wiele po wojnie, co mogło stać się z jego kolegami. Nie chciał, nie pozwalał o tym mówić. Pewnie bał się jak wielu.”

wypadek

Wypadek na ulicy Mikołowskiej  rok 1932 ( Źródło: tygodnik „Echo”)

  1. Lata powojenne.

Jak się można domyślić pierwsze dni wyzwolenia były pełne chaosu i wielu niewiadomych. Przede wszystkim, jak zorganizować nowe siły porządkowe we wsi? Wyobrażenie o tym, jak to wyglądało daje relacja Karola Żmudy (członek tyskiego  ZBoWiD-u).

Na polecenie wojskowego komendanta (oficer Armii Czerwonej, brak nazwiska) razem z Leopoldem Grankiem (zmarł w 2014 r.) zostali zobligowani do zajęcia się tworzeniem struktur milicji.

„Gdzie jest Milicja, powiada komendant wojskowy, wy dwa krepki człowiek Kom Milicji dobierzcie sobie Waszych ludzi i otwórzcie Komisariat Milicji. […] Rozpoczęliśmy nasze urzędowanie według wskazań komendanta wojskowego, który powiadał do mnie i Granka, że żołnierzom Armii Czerwonej nie wolno nic cywilom zabierać w razie jakieś potrzeby muszą się do nas zwracać o zezwolenie. Było to zadanie bardzo trudne, ponieważ żołnierz swoje a my jako władza cywilna także swoje.

Najpilniejsze zadanie dla M.O. to było sprzątnięcie trupów z ulic Sienkiewicza, Kościuszki i Starokościelnej, a było zabitych Niemców na moim terenie 42, żołnierzy radzieckich 5. [Wszystkich zabitych Hitlerowskich żołnierzy zwożono na jedno miejsce: róg Szosa Bielska – ulica Starokościelna. Żołnierzy Armii Czerwonej przewieziono na cmentarz koło Sierocińca i tam ich pogrzebano.” [pisownia oryginalna; przyp. MZ]

masowy grób

Ilustracja: róg ulic i miejsce pochówku. To tylko jedno z miejsc, gdzie chowano zabitych żołnierzy.

W tym okresie przepływało przez Tychy wielu uchodźców, w tym wielu Ukraińców, którzy obawiali się nadchodzącej Armii Czerwonej i ich represji. Wspomina o tym Paweł Szczepanek w sposób charakterystyczny dla okresu spisywania wspomnień (lata 60.):

„Znajdował się za frontem element przestępczy, przeważnie ukryci własowcy [czytaj ludność narodowości ukraińskiej; określenie powstało z uwagi na ukraińskie jednostki generała Własowa pod niemiecką komendą, powstałe pod koniec wojny; przyp. MZ], którzy zaczęli rabować, kraść, gwałcić kobiety itp.”

„Już dnia 2 lutego 1945 roku zorganizowaliśmy z ob. Kralem Franciszkiem miejscową milicję. Zaangażowaliśmy miejscowych Obywateli, bronić mienia społecznego i państwowego. […] Pracowaliśmy w połączeniu z komendą miasta i NKWD.”

Wśród przypadków opisanych Pawła Szczepanka jest odebranie nieprawnie zarekwirowanych dla wojska koni tyskich gospodarzy, wzięcie w niewolę żołnierzy Wehrmachtu ukrywających się w zabudowaniach gospodarskich, śledztwo w sprawie rozszabrowania dobytku z mieszkania po niemieckim kierowniku szkoły w Wartogłowcu.

Według innej relacji tyszanina zwłaszcza żołnierze radzieccy bardzo się bali tej milicji, ubranej po cywilnemu, z biało-czerwonymi opaskami na rękawach, widząc w niej synonim wszechwładnej bezpieki. Ale równocześnie do milicji działał radziecki NKWD. Na początku lutego przybyli z Katowic pracownicy Urzędu Bezpieczeństwa. Wkrótce zaczęły się wywózki obywateli niemieckich, polskich także (głównie byłych członków Armii Krajowej). Wśród problemów miejscowej milicji Franciszek Krzyżowski wymienia konflikty ludności z żołnierzami radzieckimi, a także konflikty z użyciem broni między żołnierzami polskimi i radzieckimi.

Brakuje nam informacji na temat miejsca urzędowania miejscowej milicji po wojnie. Może był to dawny budynek magistratu?

Władze radziecki opuściły miasto 10 maja 1945 r. i ruszyły dalej z frontem. Teraz milicja została zdana sama na siebie.

7. Lata 50. Kiedy wyburzono stary budynek posterunku policji przy ulicy Damrotha, postanowiono wybudować nowy, dużo większy odpowiadający potrzebom budowanego miasta. W miejscu, gdzie dawna ulica Paprocańska (dzisiaj wylot ul. Bibliotecznej) łączyła się z Szosą Bielską, był pusty plac. Właśnie na nim zamyślono wybudować komendę milicji, dzisiaj ponownie zwanej policją.

bn

źródło „Tak było. Z życia tyszan w latach 1950–1990” Muzeum Miejskie w Tychach) Oryginał w zbiorach Michała Waltera

Zakończenia nie będzie. Policja była, jest i będzie stała na straży prawa i porządku!!!

Wojciech Walter i Marcin Zarzyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *