Dom na Folkowiźnie

Dom na Folkowiźnie

Na początku lat trzydziestych XX wieku Józef Folek, tyski kolejarz podjął decyzję o sprzedaży starego domu nieopodal osuszonego stawu przy rynku. Jego nowy dom miał stanąć kilkaset metrów na południe, również przy ulicy Stawowej – ulicy, która była najdłuższą w starych Tychach, bo ciągnęła się przez wieś Tychy, Glinkę aż do obecnego dworca kolejowego.

– To w tamtym domu się urodziłem – mówi Antoni Dudek, wnuk Józefa. – Dziadek go sprzedał Państwu Kornas. Mieszkaliśmy tam jeszcze parę lat, do czasu gdy mój ojciec postawił własny dom, obok nowego domu dziadka. Nowy dom Józefa Folka stanął na ziemi otrzymanej w wianie przez żonę, Zofię Folek (z domu Balura) i stoi po dziś dzień. Natomiast tytułowy dom, w którym zamieszkał Franciszek Dudek z rodziną zniknął w 2014 r.kornasy

Po prawej widoczny fragment domu sprzedanego przez Józefa Folka Państwu Kornas.
Źródło: Album wydany przez Muzeum Miejskie w Tychach „Powstaje miasto. Tychy w fotografii Andrzeja Czyżewskiego.”, s. 39. Tychy 2007.

Budowa tytułowego domu należącego do córki Zofii Folek – Marii i jej pochodzącego z Glinki męża – Franciszka Dudka ukończona została w 1934 r., co zaświadczała tabliczka wmurowana w lastriko przy wejściu do klatki schodowej. W jednym z filarków ogrodzenia została zamurowana złota moneta – na szczęście.przed domem zofia folek, józef folek, ela i konrad sonntag

– Podobno dyrektor elektrowni w Łaziskach, Szwajcar, jak się dowiedział, że ojciec buduje dom, zaoferował pomoc, z której skorzystaliśmy pożyczając wóz do przewozu mebli. Franciszek Dudek pracując jako spawacz w Elektrowni Łaziska zarabiał dobrze, mimo to musiał zaciągnąć pożyczkę, która po jego przedwczesnej śmierci w 1941 r. przysporzyła kłopotów rodzinie.

– Pamiętam, że z tą pożyczką był taki problem – mówi Antoni Dudek – Jak tata żył, to ciągle było coś ważniejszego do kupienia, i się to przeciągało ciągle „na później”. Aż tu nagle ojciec umarł. Matka pojechała na zakład ojca i tam dostała od dyrektora pieniądze z ubezpieczenia w pracy. Postanowiła, że trzeba spłacić zaciągniętą pożyczkę. I powstał kolejny problem: dług została zapisany na hipotece jako pożyczka w złocie. Spokrewniona z rodziną wierzycielka nie chciała przyjąć spłaty w Reichsmarkach. Trochę trwało zanim przed domem, maria i franciszek dudek, stefan i antoni dudekdała się namówić na taką walutę spłaty i wykreślenie zapisu długu z księgi wieczystej.

 

 

Zofia Folek i Józef Folek przed swoim domem, w którym zamieszkiwali z córką Elżbietą i jej mężem Konradem Sonntagiem. Lata 30. Dom stoi dziś za „Telepizzą” (tej obok placu Baczyńskiego).
Zdjęcie z archiwum rodzinnego Krzysztofa Sonntaga.

 

(Zdjęcie po prawej) Państwo Dudek przed swoim domem. Od lewej: Maria Dudek, syn Stefan, Franciszek Dudek, syn Antoni. Lata trzydzieste. Po jego lewej stronie powstała później ulica Budowlanych i przystanek w stronę dworca PKP.
Zdjęcie z archiwum rodzinnego Krzysztofa Sonntaga.

 

Budowa tytułowego domu należącego do córki Zofii Folek – Marii i jej pochodzącego z Glinki męża – Franciszka Dudka ukończona została w 1934 r., co zaświadczała tabliczka wmurowana w lastriko przy wejściu do klatki schodowej. W jednym z filarków ogrodzenia została zamurowana złota moneta – na szczęście.

– Podobno dyrektor elektrowni w Łaziskach, Szwajcar, jak się dowiedział, że ojciec buduje dom, zaoferował pomoc, z której skorzystaliśmy pożyczając wóz do przewozu mebli. Franciszek Dudek pracując jako spawacz w Elektrowni Łaziska zarabiał dobrze, mimo to musiał zaciągnąć pożyczkę, która po jego przedwczesnej śmierci w 1941 r. przysporzyła kłopotów rodzinie.widok na folkowiznę kopia kopia

– Pamiętam, że z tą pożyczką był taki problem – mówi Antoni Dudek – Jak tata żył, to ciągle było coś ważniejszego do kupienia, i się to przeciągało ciągle „na później”. Aż tu nagle ojciec umarł. Matka pojechała na zakład ojca i tam dostała od dyrektora pieniądze z ubezpieczenia w pracy. Postanowiła, że trzeba spłacić zaciągniętą pożyczkę. I powstał kolejny problem: dług została zapisany na hipotece jako pożyczka w złocie. Spokrewniona z rodziną wierzycielka nie chciała przyjąć spłaty w Reichsmarkach. Trochę trwało zanim dała się namówić na taką walutę spłaty i wykreślenie zapisu długu z księgi wieczystej.

Widok na Folkowiznę. Lata trzydzieste XX wieku. Na biało późniejsze obiekty i drogi.
Zdjęcie z archiwum rodzinnego Krzysztofa Sonntaga.

lastryko

 

Lastryko na klatce schodowej domu Państwa Dudków określające datę wybudowania domu.
Zdjęcie własne z 2013 r.

 

 

 

Był to zawsze dom wielorodzinny i przewinęło się przez niego mnóstwo lokatorów. To rodziło stale konflikty i problemy. Już po wybuchu wojny w 1939 r. najpierw znaleźli się w nim tzw. wypaleńcy ze Żwakowa [podczas wejścia Wehrmachtu spalonych zostało kilkanaście zabudowań]. Potem za okupacji dokwaterowano sprowadzoną z Rzeszy rodzinę Lücke. Lücke pracował jako ekonomista w browarze książęcym. Nigdy nie zaszkodził swoją obecnością, okazjonalnie dzielił się też kartkami na żywność, których Niemcy dostawali więcej, zwłaszcza na konkretnych stanowiskach.1

W styczniu 1945 roku po wejściu Armii Czerwonej do Tychów (pojawili się w nocy z 28 na 29) góra domu została zajęta na warsztat szewski dla radzieckiego wojska. Rodzina mieszkała na parterze. Mimo to ciągle jacyś żołnierze wchkomuniaodzili i wychodzili jak do siebie i przesiadywali w kuchni. Kiedyś jeden z nich przestraszył się kukułki, która wyskoczyła z zegara, i zastrzelił ją… Innym razem jeden z szewców zobaczył figurę Matki Boskiej stojącą w domu i zwyczajnie sobie przywłaszczył. Schował ją do płóciennego worka i kazał sobie podpisać, bo nie umiał pisać. Przy okazji naprawy butów pojawił się oficer, którego uwagę zwrócił ów worek. Kiedy się dowiedział, o co chodzi, był bliski z miejsca zastrzelenia żołnierza za ten szaber. Pani Maria Folek wyprosiła o łaskę dla sołdata i oficer odstąpił od zamiaru. Wania zaś od tej pory stał się uprzejmy i więcej niczego nie ważył się zabrać.
Pobyt Rosjan w domu trwał niecały miesiąc do przesunięcia się frontu na zachód.

Podczas rozbudowy Tychów w latach pięćdziesiątych nastąpiło znaczne okrojenie powierzchni posesji do małego skrawka wokół domu i pomieszczenia gospodarczego. Przed rozbudową Tychów z każdej strony był ogród, dużo drzew owocowych, a teren posesji ciągnął się na wschód mniej więcej do miejsca, gdzie dziś za ulicą Bocheńskiego jest sklep „po schódkach”, garmażeria. Wokół były tylko pola i pojedyncze domy. Tam dalej, gdzie dziś plac Baczyńskiego, było pole Pana Muszera. Na południe był teren Państwa Losków.

Nie trwało długo nim zostali dokwaterowani przez miasto nowi tym razem polscy lokatorzy. Na dole nadal mieszkała więc Maria Folek oraz jej synowie Stefan i Antoni. Na górze zaś dwie dokwaterowane rodziny. Ten stan trwał do końca lat 60. Tymczasem Antoni Dudek ożenił się z Bronisławą Duka (z tego związku urodziły się dwie córki Celina i Bożena) i przeniósł się na górną kondygnację. Zaś dolną zamieszkiwał starszy brat Stefan aż do śmierci matki w 1962 r. Ten podział na piętra trwał, zmienił się jedynie stan cywilny Stefana Dudka, który ożenił się z Lidią Statnik (córka Celina)

Podcienie bloku obok domu Dudków. Widok na ulicę Mariana Buczka, dziś Ojca Bocheńskiego. Folkowizna sięgała do bloku widocznego w tle. Lata 70.(zdjęcie czarno-białe)

Zdjęcie: Ilona Dudek.

10348188_713331358733046_3783957302026833736_n

IMG_0535

IMG_0529

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lata mijają… Umarł Stefan Dudek, umarła Lidia Statnik. W domu na górnej kondygnacji pozostali ostatni jego mieszkańcy: Antoni Dudek i jego żona Bronisława Dudek. Zajmowanie się domem stało się wysiłkiem fizycznym i finansowym ponad możliwości. Uciążliwe towarzystwo bractw alkoholowych wrzucających puszki, butelki za płot, sikających, gdzie popadnie, dostatecznie nadwyrężyło nerwy ostatnich mieszkańców domu.

W 2012 r. dom został sprzedany, a dziś na jego miejscu stoi pawilon, w którym mieście się na obecną chwilę „Żabka”. Jego ostatni mieszkańcy z ulgą przeprowadzili się na bloki, gdzie spokojnie dożywają swoich dojrzałych lat.

10599688_713800512019464_7788177074019501813_n

      Marcin Zarzyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *